Ostatnia przystań, wieś Sfantu Gheorghe. To już tylko dawna wieś rybacka. Teraz czekają na turystów, a owi wyglądają na tutejszych. Być może przybyli z graniczącej Mołdawii, leżącej opodal Ukrainy, albo z samej stolicy, z Bukaresztu. Wszyscy wtapiają się w otoczenie, nie śmiecą hałasem, nie ubrani zbyt jaskrawo. Może nie trafia tutaj zachodnia Europa, albo jest jeszcze przed sezonem, bo i pole namiotowe jest zamknięte.

