Saturday, December 10, 2005
Saturday, October 01, 2005
Ramadan
Ramadan- post od wschodu do zachodu słońca.
Ma przypomianć muzułmanom, o głodujących nie z wyboru. W meczetach organizowane są zbiorowe modły, a w sukach łatwiej się targować.
Po zmroku urządzane są poczęstunki dla ubogich i wtedy nikt nie może być głodny.W czasie Ramadanu wszyscy powinni być przyjażni i bardziej wyrozumiali, jednak trudy postu przyczyniają sie do większego rozdrażnienia. Istnieją statystyki wskazujące na podwyższoną liczbę wypadków samochodowych...
Tunezja '05
Ma przypomianć muzułmanom, o głodujących nie z wyboru. W meczetach organizowane są zbiorowe modły, a w sukach łatwiej się targować.
Po zmroku urządzane są poczęstunki dla ubogich i wtedy nikt nie może być głodny.W czasie Ramadanu wszyscy powinni być przyjażni i bardziej wyrozumiali, jednak trudy postu przyczyniają sie do większego rozdrażnienia. Istnieją statystyki wskazujące na podwyższoną liczbę wypadków samochodowych...
Tunezja '05
Friday, July 15, 2005
Playground
Czarny dym, zanotowany kątem oka to nie śmietnik, podpalony dla zabawy a płonący samochód.
Do pierwszej smugi dymu dołączają niedługo następne: taxi, autobus miejski, ciężarówka.
Jest to rodzaj rozmowy w tej udekorowanej brytyjskimi flagami dzielnicy Shankill.
Zbyt blisko siebie kościoły protestantów i katolików, zaczyna się to jednak znacznie prościej...
wakacyjna nuda, sześciolatkowie bawią się, zaraz potem pojawia się agresja, jedenastolatkowie przychodzą z pomocą. Potem siedemnastolatkowie wymieniają ciosy. Wtedy już rodzice muszą wkroczyć do działania dorzucając własny kamień.
Miłośnicy rottweilerów, pilnują dopalających się aut jak zdobytych terytoriów. Ogrzewają się w nowych miejscach spotkań, przy zacinającym deszczu. Strażacy nigdy tu nie zawitają.
-"Kochanie, lepiej schowaj ten aparat", usłyszałem, od kobiety obserwującej z okna zajścia na dzielnicy.
Starsza para wychodzi na spacer w deszcz i zawieruchę. Schowany pod ich parasol, mijam w spokoju płonącą ciężarówkę. Rozmawiamy o pogodzie i o tym, że "miłe" zamieszki są dzisiaj, pytam czy już ktoś ucierpiał, a mili państwo odpowiadają, że jeszcze nie...
Więcej zdjęć dziś nie robię...
Autobus tlił się przez następne dni... pozostało 117 wypalonych miejsc na asfalcie.
Gazety codzienne mają nowe czarno-białe tytuły: postrzelony pod pubem, poszedł po żelki- został dzgnięty, gwałty w parku, snajper IRA trafił.
Belfast, Irlandia Północna 2005
Do pierwszej smugi dymu dołączają niedługo następne: taxi, autobus miejski, ciężarówka.
Jest to rodzaj rozmowy w tej udekorowanej brytyjskimi flagami dzielnicy Shankill.
Zbyt blisko siebie kościoły protestantów i katolików, zaczyna się to jednak znacznie prościej...
wakacyjna nuda, sześciolatkowie bawią się, zaraz potem pojawia się agresja, jedenastolatkowie przychodzą z pomocą. Potem siedemnastolatkowie wymieniają ciosy. Wtedy już rodzice muszą wkroczyć do działania dorzucając własny kamień.
Miłośnicy rottweilerów, pilnują dopalających się aut jak zdobytych terytoriów. Ogrzewają się w nowych miejscach spotkań, przy zacinającym deszczu. Strażacy nigdy tu nie zawitają.
-"Kochanie, lepiej schowaj ten aparat", usłyszałem, od kobiety obserwującej z okna zajścia na dzielnicy.
Starsza para wychodzi na spacer w deszcz i zawieruchę. Schowany pod ich parasol, mijam w spokoju płonącą ciężarówkę. Rozmawiamy o pogodzie i o tym, że "miłe" zamieszki są dzisiaj, pytam czy już ktoś ucierpiał, a mili państwo odpowiadają, że jeszcze nie...
Więcej zdjęć dziś nie robię...
Autobus tlił się przez następne dni... pozostało 117 wypalonych miejsc na asfalcie.
Gazety codzienne mają nowe czarno-białe tytuły: postrzelony pod pubem, poszedł po żelki- został dzgnięty, gwałty w parku, snajper IRA trafił.
Belfast, Irlandia Północna 2005
Subscribe to:
Posts (Atom)








































